Wyślij z nami stanowisko w sprawie elementarza MEN
17 marca 2015

Rok temu Minister Kluzik-Rostkowska zapewniała, że tworzony za publiczne pieniądze podręcznik będzie w pełni otwarty, dostępny na wolnych licencjach. Tak się nie stało – w najnowszych podręcznikach do drugiej klasy 1/3 stron nie może być swobodnie kopiowana. Niewolna część ma niestety przełożenie na całość podręcznika.

Prowadzone przez MEN konsultacje są okazją, żeby to zmienić. Dajmy razem Ministerstwu wyraźny głos, że dobry podręcznik to podręcznik wolny, z którego każdy może swobodnie korzystać.

Wolne korzystanie z podręcznika jest dzisiaj blokowane przez agencyjne grafiki i zdjęcia, dodane do podręcznika przez fotoedytorów Ministerstwa. Dzieje się to pomimo faktu, że zespół ilustratorów i fotografów, pracujący w resorcie, tworzy inne materiały graficzne, udostępniając je na wolnych licencjach.

Kupowanie zdjęć i grafik agencyjnych w sytuacji, gdy można je samodzielnie wyprodukować lub skorzystać z istniejących, wolnych zasobów, jest marnowaniem publicznych środków. Chodzi przy tym o zdjęcia powszechnie dostępnych przedmiotów: szklanek, temperówek, zapałek, kamieni, czy rakietek do ping-ponga.

Zwracamy się w ramach konsultacji do Minister Kluzik-Rostkowskiej z prośbą, by zapewniła otwartość podręcznika dzieki dostępności wszystkich treści na wolnej licencji. Tak by każdy mógł z nich swobodnie korzystać, bez studiowania zawiłych zapisów licencyjnych i bez lęku, że może naruszać prawo.

Podpisz naszą petycję. Podpisy zbieramy do piątku 20 marca. Tekst stanowiska Koalicji wraz z podpisami zostanie wysłany do Ministerstwa Edukacji Narodowej w zwykłym trybie konsultacji społecznych.

Pełną treść stanowiska zamieszczamy pod formularzem.

Aktualizacja: jak dotąd 225 osób zadeklarowało złożenie tego stanowiska wspólnie z Koalicją Otwartej Edukacji: to przedstawiciele takich instytucji jak Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu, CDN PBP w Pile Filia w Złotowie, Centrum Cyfrowe, Centrum Cyfrowe Projekt: Polska, Centrum Edukacji Nauczycieli w Gdańsku, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Centrum e-Learningu – Akademia Górniczo-Hutnicza im. St. Staszica w Krakowie, Centrum Społecznego Rozwoju, Collegium Artium, Europejskie Centrum Solidarności, Fundacja „Otwórz się”, Fundacja CoderDojo Polska, Fundacja Culture Shock, Fundacja Naukowa Przyjaciół IH UW Klio, Fundacja Nowoczesna Polska, Instytut Kultury Miejskiej, Instytut Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, Instytut Spraw Publicznych, Krytyka Polityczna. LokaLOVE, Muzeum Historii Polski, Obywatele Kultury, Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”, Pracownia Kultury Współczesnej, Program Odpowiedzialne Państwo Fundacji im. Stefana Batorego, Społeczne Stowarzyszenie Edukacyjne, Stowarzyszenie EBIB, Stowarzyszenie Otwarte!, Stowarzyszenie Wikimedia Polska, SWPS, Szkoła Główna Handlowa, Szkoła Podstawowa nr 9 w legnicy, Świdnik Miasto Dla Rowerów, Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej, Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”, TUL, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytet Warszawski, ZS nr 14. Zachęcamy do przyłączenia się do naszej akcji.


Poniżej treść stanowiska:

Szanowna Pani Minister,

W ramach prowadzonych obecnie konsultacji dwóch nowych podręczników do klasy drugiej szkoły podstawowej, pragniemy zwrócić uwagę dotyczącą niepełnej realizacji postulatu otwartości podręcznika i licencjonowania jego elementów na wolnej licencji Creative Commons.

W czerwcu 2014 r. zapewniła Pani przedstawicieli i przedstawicielki Koalicji na spotkaniu w Ministerstwie Edukacji, że tworzone przez MEN podręczniki będą udostępniane na wolnej licencji Creative Commons – Uznanie Autorstwa (CC-BY). Dawało nam to nadzieję na realizację postulatów otwartości finansowanych publicznie zasobów edukacyjnych. Politykę tworzenia takich zasobów edukacyjnych rekomenduje Unia Europejska, a Polska ma szansę być jednym z liderów tego podejścia.

Udostępniony we wrześniu 2014 elementarz tylko częściowo spełniał deklaracje Ministerstwa: znalazły się w nim zdjęcia agencyjne, z których nie można korzystać bez ograniczeń praw autorskich. Ministerstwo wyraziło wtedy gotowość do wykonania korekty, dzięki której całość elementarza mogła być swobodnie wykorzystywana, rozpowszechniana i przetwarzana. W trakcie prac nad kolejnymi wersjami elementarza, a następnie podręcznikami do klas drugiej i trzeciej, resort zadeklarował przyjęcie procedury selekcji materiałów, mającej docelowo umożliwić tworzenie tylko takich zasobów, które będzie można w całości rozpowszechniać bez ograniczeń prawno-autorskich (w tym na wolnych licencjach).

Tak się niestety nie stało. Elementarz, który trafił do szkół nie został pozbawiony ograniczeń prawno-autorskich, tak przynajmniej wynika z dołączonych do niego informacji o warunkach korzystania. Co gorsza, podobnie ma się rzecz z kolejnymi podręcznikami. Konsultowana obecnie druga część podręcznika dla klas 2 nadal zawiera po kilkadziesiąt zdjęć i grafik agencyjnych w każdym z dwóch tomów. Problem dotyczy zdjęć i grafik tak prozaicznych przedmiotów jak sprzęt sportowy, kamienie, zapałki czy warzywa i owoce. Osobną kwestią jest wykorzystywanie zasobów polskich instytucji publicznych – materiały pochodzące ze zbiorów NBP, Państwowego Muzeum Etnograficznego oraz Muzeum Geologicznego także z niewiadomych przyczyn są osobno licencjonowane, paradoksalnie na bardziej restrykcyjnych zasadach.

Sytuacja ta powoduje, że 25 proc. stron z podręcznika „Nasza szkoła” i aż 43 proc. stron z podręcznika „Nasza szkoła matematyka” nie może być swobodnie użyte (czyli np.skopiowane, przerobione czy dalej udostępnione, ponieważ zawiera grafiki, zdjęcia lub inne elementy objęte organiczeniami licencyjnymi. Z różnych powodów nie-wolna część podręcznika wpływa na korzystanie z jego całości. To wyklucza definiowanie flagowego projektu MENu jako Otwartego Zasobu Edukacyjnego

Jesteśmy przekonani, że otwartość jest kluczowym elementem powstającej nowej strategii oświatowej, w której podręcznik ma być jedynie materiałem podstawowym, który nauczyciele swobodnie zmieniają i uzupełniają o treści dodatkowe. To także podręcznik, z którego swobodnie korzystają przedsiębiorcy oświatowi tworząc własne produkty. Wreszcie podręcznik, z którego swobodnie korzystają organizacje pozarządowe i wszelcy inni edukatorzy działający poza systemem oświaty.

Oczekujemy zatem od Ministerstwa realizacji złożonych niemal rok temu obietnic. Prosimy, by wszystkie chronione prawem autorskim zasoby wymienione w obydwu częściach konsultowanego podręcznika jako dostepne „poza licencją Creative Commons – Uznanie Autorstwa 3.0 Polska” zostały zastąpione takimi, które są dostępne na tej licencji. Prosimy ponadto, aby wszystkie zasoby należące do domeny publicznej były oznaczone jako możliwe do wykorzystania bez ograniczeń prawno-autorskich. W tym celu należy wykorzystać istniejące już zasoby, pochodzące z domeny publicznej, dostępne na wolnych licencjach, lub nabyć czy zamówić zasoby wraz z odpowiednim zakresem praw. Konieczne jest także prawidłowe oznaczenie tych zasobów tak, aby użytkownicy mogli łatwo zorientować się co do ich statusu prawnego.

Jako załącznik przedstawiamy szczegółową analizę warunków prawnych udostępniania elementów podręczników. Pragniemy pokazać, jak bardzo zastosowanie zasobów dostępnych inaczej niż na wolnych licencjach utrudnia zrozumienie praw użytkownika. Celem podręcznika było tymczasem stworzenia zasobu, z którego każdy może skorzystać z pełną świadomością reguł prawnych i bez lęku, że narusza prawo.

Zamieszczamy również analizę prawną dotyczącą zasad korzystania z elementarzy przygotowywanych przez Ministerstwo Edukacji:

Analiza warunków prawnych udostępniania elementów podręczników w sposób inny niż na wolnej licencji Creative Commons.

Informacje o warunkach korzystania (http://naszelementarz.men.gov.pl/warunki-korzystania-z-podrecznika/) to kilkanaście stron zawiłego, pisanego prawniczym językiem tekstu. Jego lektura nie dostarcza prostej odpowiedzi na pytanie „co można zrobić z Elementarzem” nawet dla osoby dysponującej odpowiednią prawniczą wiedzą. Nie jest ponadto jasne, czy podany tam tekst jest kopią z umów zawartych przez MEN z licencjodawcami, czy licencją udzieloną przez licencjodawców użytkownikom elementarza. Wiele sformułowań wskazuje na to pierwsze, wobec czego przydatność tych informacji dla użytkowników elementarza jest znikoma – nie kształtują one ich uprawnień.

Dla przykładu – zawarte tam wyliczenia pól eksploatacji obejmują np. prawo do wykorzystania utworów dla celów marketingowych i innych stricte komercyjnych, jednak w kolejnym punkcie wskazuje się, że licencjodawca wyraził zgodę na korzystanie z fotografii dla celów edukacyjnych. Jednoznaczna rekonstrukcja zakresu licencji nie jest w takim przypadku możliwa, abstrahując już od faktu, że korzystanie dla celów edukacyjnych nie może być co do zasady przedmiotem licencji, gdyż jest wyłączone spod monopolu autorskiego na mocy art. 27 pr. aut. Inną niezgodnością z prawem autorskim jest informacja, że licencje zostały udzielone na 10 lat, podczas gdy z prawa autorskiego wyraźnie wynika, że maksymalny czas określony, na jaki można udzielić licencji to 5 lat – licencja na czas dłuższy przekształca się po tym okresie automatycznie w licencję udzieloną na czas nieokreślony.

W wielu przypadkach z informacji tych wynika, że Ministerstwo Edukacji Narodowej (a więc de facto Skarb Państwa) jest upoważnione do udzielania sublicencji, a zakres udzielonej MEN licencji jest na tyle szeroki, że taką sublicencją mogłaby być jedna z licencji Creative Commons. Nie jest wobec tego zrozumiałe, dlaczego MEN takiej sublicencji po prostu nie udzielił (zgodnie z licencją, którą objety jest cały Elementarz), a ograniczył się do poinformowania użytkowników o zakresie uzyskanej licencji oraz abstrakcyjnej możliwości udzielania licencji.

Podstawowa wątpliwość dotyczy też kwestii, czy objęte tymi „licencjami” przedmioty są w ogóle objęte ochroną prawa autorskiego. Wiele z wykorzystanych w Elementarzu a pochodzących od zewnętrznych podmiotów grafik charakteryzuje się znikomym bądź wręcz żadnym poziomem twórczości. Tymczasem informacja w warunkach korzystania jest sformułowana tak, jakbyśmy mieli do czynienia z utworami. Nie jest ponadto zrozumiałe dlaczego w ogóle pojawiają się jakiekolwiek ograniczenia licencyjne w stosunku do zasobów, które MEN dostarcza w ramach realizacji ustawowych kompetencji, przez co stają się one niepodlegającymi prawu autorskiemu materiałami urzędowymi.

Swoistym paradoksem jest to, że zakres licencji na korzystanie z zasobów podmiotów komercyjnych jest szerszy niż np. zakres licencji udzielonej przez podmiot publiczny – Muzeum Etnograficzne. Co więcej, licencji tej Muzeum udzieliło w odniesieniu do „elementów polskiego stroju ludowego”, czyli przedmiotu co do zasady niechronionego prawem autorskim.