plen

Wady prawne w e-podręcznikach (informacja prasowa)

Udostępnione właśnie w internecie przez Ośrodek Rozwoju Edukacji (ORE) e-podręczniki są źle przygotowanym zasobem treści, którego nie da się zmienić, dostosować do potrzeb uczniów czy uzupełnić – uważa Koalicja Otwartej Edukacji (KOED). Organizacje członkowskie Koalicji wspierały działania rządu zmierzające do zapewnienia otwartości i powszechnej dostępności zasobów edukacyjnych.

E-podręczniki miały być swobodnie wykorzystywane w celach niekomercyjnych i komercyjnych. Korzystać z nich miały dowolne osoby, instytucje czy wydawcy. Przedstawiciele resortu edukacji, w tym jego szefowa Joanna Kluzik-Rostkowska, wielokrotnie deklarowali przywiązanie do zasady otwartości e-podręczników. Deklaracje jednak nie przełożyły się na skuteczne działania.

Na przykładzie e-podręczników widać, że Minister Kluzik-Rostkowska i podległe jej instytucje złamały zapisy uchwały Rady Ministrów w sprawie programu „Cyfrowa szkoła”. Wszystkie 19 e-podręczników, udostępnionych w sieci, są wypełnione różnorodnymi treściami, co do których prawa autorskie są zastrzeżone lub których licencje nie dają pełnej swobody korzystania. Przykładowo:

  • E-podręcznik do historii „wspóln@historia” zawiera liczne treści multimedialne, których wykorzystanie poza serwisem epodreczniki.pl wymaga zakupu odrębnych licencji od firmy ContentPlus.
  • E-podręcznik do języka polskiego zawiera nagrania audio i wideo, udostępniane na licencji, która nie pozwala na ich komercyjne wykorzystanie.

Należy pamiętać, że reforma systemu podręczników nie uda się bez zagwarantowania otwartości tworzonych zasobów.

– Państwo miało stworzyć otwartą alternatywę dla treści zamkniętych, dającą z jednej strony pewność prawną nauczycielom, rodzicom i uczniom co do możliwości wykorzystania i modyfikowania materiałów edukacyjnych; z drugiej możliwość budowania przez wydawców nowych modeli biznesowych – mówi Alek Tarkowski, wiceprzewodniczący KOED i dyrektor Centrum Cyfrowego Projekt: Polska.

Tymczasem, jak dodaje ekspert, zastrzeżone treści e-podręczników oznaczają, że nie będą one służyć innowacyjności jako zasób, który można swobodnie modyfikować i rozwijać.

Udostępnione podręczniki nie są Otwartymi Zasobami Edukacyjnymi, przez co łamią założenia, zapisane w uchwale ustanawiającej Wieloletni Program Rządowy „Cyfrowa szkoła”. Brak otwartości zasobów multimedialnych powoduje, że:

  • nauczyciele korzystający z e-podręczników nie będą mieli pewności, czy mogą swobodnie wykorzystywać ich treść, w tym udostępniać je online. Zamiast tego będą musieli rozpoznawać warunki licencyjne poszczególnych, różnie udostępnianych zasobów;
  • wydawcy edukacyjni oraz inne podmioty gospodarcze nie będą mogły swobodnie wykorzystać treści podręczników, budując na nich własną wartość dodaną;
  • rodzice prowadzący edukację domową, uniwersytety trzeciego wieku, biblioteki i muzea oraz rozliczne stowarzyszenia edukacyjne, podmioty prowadzące edukację nieformalną i pozaformalną, nie będą mogły wykorzystywać w swojej pracy e-podręczników bez uzyskania dodatkowych licencji.

Projekty „E-podręczniki do kształcenia ogólnego” oraz „Nasz elementarz” mogły być nowym otwarciem w myśleniu o dostępności zasobów edukacyjnych w Polsce. Niestety, tę szansę zaprzepaszczono, angażując niemałe środki publiczne w produkcję treści, do której nie zagwarantowano społeczeństwu pełni praw.

– Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ośrodek Rozwoju Edukacji powinno jak najszybciej usunąć wszystkich treści, które nie spełniają założonych w projekcie standardów. Konieczne jest zastąpienie ich treściami z domeny publicznej lub na wolnych licencjach – apeluje Kamil Śliwowski, przewodniczący Koalicji Otwartej Edukacji.

KOED podtrzymuje deklaracje pomocy w tym zakresie – udzielonej już Ministerstwu i instytucjom zaangażowanym w projekty wielokrotnie w przeszłości.

Do pobrania: Informacja prasowa w postaci pliku PDF