plen

Stanowisko KOED w sprawie "Dzienniczka" siostry Faustyny Kowalskiej

Koalicja Otwartej Edukacji opublikowała listę autorów, których dzieła przechodzą do domeny publicznej 1 stycznia 2009 roku. Znalazło się na niej, wśród 500 innych twórców, nazwisko Św. Siostry Faustyny Kowalskiej. W odpowiedzi na to, Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia opublikowało na swojej stronie (http://www.faustyna.pl/) sprostowanie, w którym napisano:

„To prawda, że Autorka „Dzienniczka” zmarła 70 lat temu, lecz okres ochrony autorskich praw majątkowych do jej dzieła zgodnie z … art. 36 punkt 3 [pr. aut.], liczy się od daty pierwszego wydania „Dzienniczka”, które miało miejsce w 1981 roku.”

Zdaniem Koalicji Otwartej Edukacji przepis wskazany przez Zgromadzenie nie ma zastosowania do „Dzienniczka”. Dotyczy on bowiem tylko utworów, do których autorskie prawa majątkowe przysługują z mocy ustawy innej osobie niż twórca (tzw. nabycie pierwotne). Zgodnie z aktualnie obowiązującą ustawą chodzi tu o utwory zbiorowe (encyklopedie lub publikacje periodyczne – art. 11 pr. aut.) i programy komputerowe (art. 74 ust. 3 pr. aut.). Podobnie regulowało tę kwestię prawo autorskie obowiązujące w czasie powstawania „Dzienniczka” (ustawa z 1926 roku).

Wobec tego, zdaniem Koalicji prawa autorskie do „Dzienniczka” podlegają zasadzie ogólnej, zgodnie z którą gasną one po 70 latach od śmierci twórcy. Chodzi tu oczywiście o autorskie prawa majątkowe, gdyż autorskie prawa osobiste trwają wiecznie.

Na marginesie, wskazany przez Zgromadzenie przepis nakazuje liczyć 70-letni okres ochrony od daty rozpowszechnienia utworu, czyli jego pierwszego publicznego udostępnienia za zgodą twórcy, a nie od daty pierwszego wydania, jak podano w sprostowaniu Zgromadzenia. Nie ulega wątpliwości, że „Dzienniczek” rozpowszechniany był dużo wcześniej niż w roku 1981, o czym świadczy np. prowadzona publicznie debata na temat różnych wersji jego maszynopisu czy publikacja jego fragmentów w wydawnictwie księży Pallotynów w roku 1956.

Wierzymy, że domena publiczna powinna być objęta ścisłą ochroną. Wydłużanie okresu monopolu prawnoautorskiego ponad niezbędne minimum zawsze odbywa się ze szkodą dla społeczności. Przykład „Dzienniczka” ukazuje natomiast istotne braki w przepisach prawa autorskiego w zakresie gwarancji dostępu do domeny publicznej. Osoba chcąca korzystać z utworów bez ograniczeń nie dysponuje bowiem zwykle pełną wiedzą konieczną do ustalenia, czy prawa do danego utworu wygasły. Zna ona bowiem zwykle jedynie datę śmierci twórcy. Nie ma jednak zazwyczaj dostępu do informacji, czy zgodnie z przepisami obowiązującymi w chwili powstania utworu prawa do niego przeszły z mocy ustawy na podmiot inny niż twórca (w tym celu konieczne jest poznanie np. umów wydawniczych, które najczęściej zostały już dawno zagubione). Ponadto, jeżeli już uda się to ustalić, to i tak często nie ma dokładnych informacji kiedy doszło do rozpowszechnienia takiego utworu.

Korzystający z „Dzienniczka” są mimo to w lepszej sytuacji od użytkowników innych utworów. Dysponujące „Dzienniczkiem” Zgromadzenie wielokrotnie dawało przykłady odpowiedzialnego i życzliwego potrzebom społeczeństwa zarządzania prawami autorskimi, czego dowodem jest m. in. fakt udostępnienia w duchu Open Access całości treści „Dzienniczka” w internecie.

Przejście „Dzienniczka” do domeny publicznej oznacza usunięcie kolejnych barier w dostępie do niego. Umożliwia m.in. legalne umieszczenie go w bibliotekach internetowych, zmianę formatu pliku (istotne np. dla osób niepełnosprawnych), udostępnienie w tłumaczeniach i innych opracowaniach (wersjach audio, wersjach z tworzonymi w otwarty sposób przypisami czy innych formach właściwych erze cyfrowej), i tak dalej.

Koalicja wzywa zatem Zgromadzenie do podjęcia gruntownej analizy stanowiska wyrażonego w sprostowaniu. W wyniku tej analizy powinny zostać udostępnione wszelkie informacje lub dokumenty konieczne do ustalenia ponad wszelką wątpliwość, że „Dzienniczek” nie podlega ogólnej zasadzie wygasania praw w 70 lat po śmierci autora. Bez takich informacji i dokumentów nie ma bowiem podstaw do uznania, że zasada ta nie znajduje zastosowania.

Koalicja Otwartej Edukacji zamierza aktywnie bronić zagwarantowanego w Konstytucji i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka prawa dostępu do dóbr kultury. Sądzimy też, że kwestia otwartego dostępu do dokumentu będącego trwałym polskim wkładem w światowe chrześcijaństwo, w ogóle nie powinna być tematem sporów.